Olinek

Ale wstyd – połowa października już za nami, a na blogu nie pojawił się żaden nowy wpis! Chciałabym jednak wszystkich uspokoić – pracuję, fotografuję i obrabiam, jednak doba od pewnego czasu ma zbyt mało godzin i brakuje ich konkretnie właśnie na dzielenie się efektami sesji na blogu. Mam jednak nadzieję, że skoro sezon ślubny już za mną i właściwie wszystkie materiały oddane młodym parom – na bloga wróci życie :)

Olinka znam właściwie od jego życia „brzuszkowego”, nieco ponad rok temu bowiem spotkałam się z Jego Mamą na sesji ciążowej w Przelewicach. Kilka miesięcy później spotkaliśmy się ponownie, ponieważ mały kawaler był już na świecie i udało nam się uwiecznić pierwsze jego chwile z Rodzicami. Dokładnie rok po naszym ostatnim spotkaniu znowu się zobaczyliśmy na sesji – tym razem z okazji ukończenia przez Aleksandra roczku. I właśnie tacy „powracający” modele są dla mnie niesamowitym źródłem radości i uśmiechu – patrzenie tego jak dorastają, jak się rozwijają i jakie fajne dzieciaki z nich rosną daje dużo frajdy i poczucia, że to co robię – jest ważne i potrzebne.